Koleżanka poprosiła abym w związku z mrozami i ta okrutną zimą za oknem zrobić jej czapę i szalik miał być w jasnym kolorze z grubego akrylu i czapa miała mieć pompon i ma :-)
W związku z tym, iż zakupiłam jeden moteczek więcej akrylu pomyślałam że może udałoby się mi w końcu wykonać mitenki - nigdy nie robiłam i nie czułam potrzeby się ich nauczyć. Ale skoro wszędzie tak je noszą i tak się podobają dla czego nie ???
Zaczęłam więc szperać w sieci schematu ale to nie takie proste więc grzebałam w blogach i trafiłam na blog "U ANTONINY".
Antonina pokazuje w prosty i przejrzysty sposób jak wykonać mitenki na kilka sposobów i nie tylko ma tam ona niezliczona ilość fajnych pomysłów po które pewnie sięgną.
Siedziałam zatem w fotelu na kolanach kartka z opisem i dziobałam - był to czas gdy jeszcze szanowny był w domu i robił sobie ze mnie "jaja" mówiąc - " a Tobie to już dwa druty nie wystarcz a musisz mieć trzy i jeszcze te wielkie agrafki " ale co ja będę mu tłumaczyła :-)
jak skończyłam i się cieszyłam to powiedział tak cieszy się jak dziecko, że zrobiła dziurawe od początku rękawiczki - ehhh ci faceci nic nie rozumieją :-)
A oto moje wypocinki
Bardzo spodobało mi się robienie tych oszukanych niby rękawic więc postanowiłam zrobić tym razem prawdziwe rękawiczki z jednym palcem do wcześniej wykonanego kompletu. Na razie mam tyle :
W związku z tym,iż mąż i tatuś jest ponad 1000km od nas musimy sobie radzić sami więc dziś od rana ruszyliśmy po zakupy bo w lodówce światło i półki :-)
w drodze powrotnej Remo uznał, że trzeba lepić bałwana i oto proszę co nam wyszło :-)
To tyle na dziś życzymy udanego weekendu :-)
sobota, 18 lutego 2012
czwartek, 16 lutego 2012
TŁUSTY CZWARTEK :-)
Tytuł posta mówi wszystko - dziś jest ten dzień w roku kiedy, każdy zajada paczki a na drugi dzień przechodzi na dietę :-)
Ja też nie byłam gorsza i smażyłam ale nie paczki a faworki i oponki serowe
:-)
To efekty mojego 2 godzinnego przebywania w kuchni:
Mąż już jutro wylatuje cały jego wyjazd został opóźniony potem wisiał na włosku ale w końcu jedzie wróci do nas na przełomie lipca/sierpnia za tem łzy mi trzeba lać bo zostanę osamotniona. Dobrze, że mam trochę mniejszą wierną kopię tatusia w postaci synka.Obaj potrafią zrobić w domu takie samo spustoszenie.
Pozdrawiam
Ja też nie byłam gorsza i smażyłam ale nie paczki a faworki i oponki serowe
:-)
To efekty mojego 2 godzinnego przebywania w kuchni:
Mąż już jutro wylatuje cały jego wyjazd został opóźniony potem wisiał na włosku ale w końcu jedzie wróci do nas na przełomie lipca/sierpnia za tem łzy mi trzeba lać bo zostanę osamotniona. Dobrze, że mam trochę mniejszą wierną kopię tatusia w postaci synka.Obaj potrafią zrobić w domu takie samo spustoszenie.
Pozdrawiam
czwartek, 12 stycznia 2012
Noworocznie - Zakupowo
Zacznę od tego, iż już nie długo zostaniemy sami z Remusiem :-((((
Mój mąż wyjeżdza na pół roku zawodowo i będziemy musieli sobie radzić sami troche to przykre ale taka już jego praca - żołnierz musi być na rozkaz.
Ale co ja sie będę rozczulać muszę być twardą babą i sobie radzić w takich sytuacjach nie zostaję zupełnie sama w mieście zagłady sie nie spodziewam, dziecko mam już na tyle duże i rozgarnięte, że sobie poradzimy :-)))
Wracając więc od tego co napisałam w tytule zakupowo bo bez tego nie można się obejść w nowym roku :-)
Po wykonaniu komina dla Kasi dostałam zamówienie na kolejny taki sam :-)
Tym razem robię z troszkę innej - choć nie do końca - Rozetti LANDSCAPES 100% wełna melanż, którt mieni się wspaniałymi kolorami. Przy okazji zakupu wełenki na komin postanowiła zakupić przy okazji rzecz jasna - wymówka dla męża - muszę kupić bo to potrzebne, że jak przyjdzie jedną przesyłką to taniej i takie tam nasze babskie kręcenie.
I zakupiłam jeszcze trochę Kotka,Malwy i kordonek Altin Bosak bo jestem pod jego wrażeniem :-)od razu zaczełam robić serwetę dla siostry :-)na szydełku schemat na razie z głowy.
Na zdjeciach - marnej jakości- pokazane jest tylko po motku ale jest tego "troszke"więcej :-)
Robię na drutach 6mm bardzo cieżko się robi komin na tradycyjnych długich drytach.W pewnym momenice muszę odkładać robótkę bo nie jestem w stanie dalej przerabiać. Wełna ciężka jak się robi na 150 oczek do tego wielkość mówi sama za siebie uparły się te baby, ęe ma być to prawdziwy komin a nie te psełdo otulaczo-kominy sklepowe.
Dziergając sobie ten właśnie kominek uświadomiłam sobie po raz kolejny jaka ze mnie gapa, że nie potrafię robić na drutach z żyłką i postanowiłam się poprawić :-) Za namową Gosi z
oczywiście po raz kolejny musiałam przekonać, że są mi niezmiernie potrzebne i o takich włąsnie śnię i mąż wyraził zgodę :-) oczywiście śmieję, się z tego przekonywania go, aż tak ale czasem muszę go trochę urobić bo on doskonale wie ile ja tych drutów już mam :-) sam je w końcu kiedyś licytował dla mnie :-)
Zakupiłam więc sobie druty firmy PRYM nr 3,5mm z 1m żyłką i jestem w szoku bo są doskonałe.

Pewnie widzidziałyście, już takie ale co tam pochwalić się muszę ;-)
Tak jak mówiła Małgosia są mega fajne i bardzo dobrej jakości uczę się robić na nich.
Nie każdy wie, że ja robiąc na drutach lewy drut tyrzyma jak na razie pod pachą :-)
Komicznie wyglądam podobno ale tak się kiedyś nauczyłam i tak robiłam do tej pory. Naukę podjełam wczoraj wieczorem nie idzie na razie dobrze bo ciągle mi ten lewy drut wypada z dłoni nie potrafię go trzymać jest za krótki jak dla kogoś kto do tej pory pakował jeden drut pod pachę;-))))))
Muszę sie przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem frywolitek a mianowicie serwetek frywolitkowych.W poprzednim poście robótkowym pokazałam niteczki i gazetki zakupione własnie po to aby coś tam zadziałać na tym gruncie. I mimo, że mam duźo pracy na drutach to pozwalam sobie na chwilę oderwania sie od nich na rzecz czółenek :-)
Jak na razie mam tyle serwetki wzór pochodzi z "Moje Robótki" nr6/2005 w/g projektu Jana Stawasza.
Robię ją z Altin Bosak Klasik 50 w kolor łososiowy - zdjęcia słabej jakości bo nadal z telefonu ale mam nadzieję, że coś tam dojrzycie.Wzór już musiał być zmieniowny bo środek nie chciał sie zgodnie z schematem zamknąć było na 6 jest na 7 konieczynek - kwiatków :-)
Zobaczę co będzie dalej ale podoba mi się niesamowicie :-)
Mam jeszcze kilka takich schematów które chciałabym wypróbować ale nie mozna robić kilku rzeczy na raz bo się mozna zakrecić :-)
Pozdrawiam.
Mój mąż wyjeżdza na pół roku zawodowo i będziemy musieli sobie radzić sami troche to przykre ale taka już jego praca - żołnierz musi być na rozkaz.
Ale co ja sie będę rozczulać muszę być twardą babą i sobie radzić w takich sytuacjach nie zostaję zupełnie sama w mieście zagłady sie nie spodziewam, dziecko mam już na tyle duże i rozgarnięte, że sobie poradzimy :-)))
Wracając więc od tego co napisałam w tytule zakupowo bo bez tego nie można się obejść w nowym roku :-)
Po wykonaniu komina dla Kasi dostałam zamówienie na kolejny taki sam :-)
Tym razem robię z troszkę innej - choć nie do końca - Rozetti LANDSCAPES 100% wełna melanż, którt mieni się wspaniałymi kolorami. Przy okazji zakupu wełenki na komin postanowiła zakupić przy okazji rzecz jasna - wymówka dla męża - muszę kupić bo to potrzebne, że jak przyjdzie jedną przesyłką to taniej i takie tam nasze babskie kręcenie.
I zakupiłam jeszcze trochę Kotka,Malwy i kordonek Altin Bosak bo jestem pod jego wrażeniem :-)od razu zaczełam robić serwetę dla siostry :-)na szydełku schemat na razie z głowy.
Na zdjeciach - marnej jakości- pokazane jest tylko po motku ale jest tego "troszke"więcej :-)
Robię na drutach 6mm bardzo cieżko się robi komin na tradycyjnych długich drytach.W pewnym momenice muszę odkładać robótkę bo nie jestem w stanie dalej przerabiać. Wełna ciężka jak się robi na 150 oczek do tego wielkość mówi sama za siebie uparły się te baby, ęe ma być to prawdziwy komin a nie te psełdo otulaczo-kominy sklepowe.
Dziergając sobie ten właśnie kominek uświadomiłam sobie po raz kolejny jaka ze mnie gapa, że nie potrafię robić na drutach z żyłką i postanowiłam się poprawić :-) Za namową Gosi z
oczywiście po raz kolejny musiałam przekonać, że są mi niezmiernie potrzebne i o takich włąsnie śnię i mąż wyraził zgodę :-) oczywiście śmieję, się z tego przekonywania go, aż tak ale czasem muszę go trochę urobić bo on doskonale wie ile ja tych drutów już mam :-) sam je w końcu kiedyś licytował dla mnie :-)
Zakupiłam więc sobie druty firmy PRYM nr 3,5mm z 1m żyłką i jestem w szoku bo są doskonałe.

Pewnie widzidziałyście, już takie ale co tam pochwalić się muszę ;-)
Tak jak mówiła Małgosia są mega fajne i bardzo dobrej jakości uczę się robić na nich.
Nie każdy wie, że ja robiąc na drutach lewy drut tyrzyma jak na razie pod pachą :-)
Komicznie wyglądam podobno ale tak się kiedyś nauczyłam i tak robiłam do tej pory. Naukę podjełam wczoraj wieczorem nie idzie na razie dobrze bo ciągle mi ten lewy drut wypada z dłoni nie potrafię go trzymać jest za krótki jak dla kogoś kto do tej pory pakował jeden drut pod pachę;-))))))
Muszę sie przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem frywolitek a mianowicie serwetek frywolitkowych.W poprzednim poście robótkowym pokazałam niteczki i gazetki zakupione własnie po to aby coś tam zadziałać na tym gruncie. I mimo, że mam duźo pracy na drutach to pozwalam sobie na chwilę oderwania sie od nich na rzecz czółenek :-)
Jak na razie mam tyle serwetki wzór pochodzi z "Moje Robótki" nr6/2005 w/g projektu Jana Stawasza.
Robię ją z Altin Bosak Klasik 50 w kolor łososiowy - zdjęcia słabej jakości bo nadal z telefonu ale mam nadzieję, że coś tam dojrzycie.Wzór już musiał być zmieniowny bo środek nie chciał sie zgodnie z schematem zamknąć było na 6 jest na 7 konieczynek - kwiatków :-)
Zobaczę co będzie dalej ale podoba mi się niesamowicie :-)
Mam jeszcze kilka takich schematów które chciałabym wypróbować ale nie mozna robić kilku rzeczy na raz bo się mozna zakrecić :-)
Pozdrawiam.
wtorek, 3 stycznia 2012
CANDY U IZY
poniedziałek, 26 grudnia 2011
niedziela, 25 grudnia 2011
Finał Piernikowej
W końcu mogę się pochwalić tym co otrzymałam w wymiance piernikowej u Lucyny Prezent otrzymałam od Izoldki
w paczce znajdowały się :
Zdjęcia nie ukazują piękna wykonanych przedmiotów, które zrobiły na mnie ogromne wrażenie i sprawiły wiele radości.Jestem zachwycona najbardziej kolczykami wykonane są w pięknej czekoladowej tonacji pasującej do każdego stroju. Izo moja imienniczko dziękuję Ci bardzo za prezenty. Przepraszam za to iż post ukazuje się dopiero dziś ale jestem właśnie poza domem internet przenośny nie ma zasięgu a komputer z którego właśnie korzystam nie ma zainstalowanych wielu programów co utrudnia pracę nawet z napisaniem prostego tekstu. Wywierciłam w brzuchu męża ogromna dziurę aby coś tu pozmieniał i abym mogła pokazać co otrzymałam :-)
Ja wykonywałam prezenty dla Joli zdjęć swoich nie zrobiłam musicie zobaczyć czym chwali sie Jola:-) wszystko podobało się i jestem mega dumna z siebie, że mimo natłoku pracy udało mi się wszystko zrobić.
Lucynko dziękuję za organizację wymianki.
Zdjęcia są słabej jakości - o ile w ogóle można mówić o jakości robione są telefonem ponieważ mój cyfrowy aparat jest w serwisie ;-(
Obiecuję, że po powrocie do domu poprawię tego posta i powiąże go do Waszych blogów.
Pozdrawiam Was i przepraszam, że dopiero dziś piszę o wymiance.
Tak jak napisałam wcześniej poprawiłam posta i powiązałam wiadomości z Waszymi blogami raz jeszcze przepraszam za jakość zdjęć.
w paczce znajdowały się :
Zdjęcia nie ukazują piękna wykonanych przedmiotów, które zrobiły na mnie ogromne wrażenie i sprawiły wiele radości.Jestem zachwycona najbardziej kolczykami wykonane są w pięknej czekoladowej tonacji pasującej do każdego stroju. Izo moja imienniczko dziękuję Ci bardzo za prezenty. Przepraszam za to iż post ukazuje się dopiero dziś ale jestem właśnie poza domem internet przenośny nie ma zasięgu a komputer z którego właśnie korzystam nie ma zainstalowanych wielu programów co utrudnia pracę nawet z napisaniem prostego tekstu. Wywierciłam w brzuchu męża ogromna dziurę aby coś tu pozmieniał i abym mogła pokazać co otrzymałam :-)
Ja wykonywałam prezenty dla Joli zdjęć swoich nie zrobiłam musicie zobaczyć czym chwali sie Jola:-) wszystko podobało się i jestem mega dumna z siebie, że mimo natłoku pracy udało mi się wszystko zrobić.
Lucynko dziękuję za organizację wymianki.
Zdjęcia są słabej jakości - o ile w ogóle można mówić o jakości robione są telefonem ponieważ mój cyfrowy aparat jest w serwisie ;-(
Obiecuję, że po powrocie do domu poprawię tego posta i powiąże go do Waszych blogów.
Pozdrawiam Was i przepraszam, że dopiero dziś piszę o wymiance.
Tak jak napisałam wcześniej poprawiłam posta i powiązałam wiadomości z Waszymi blogami raz jeszcze przepraszam za jakość zdjęć.
sobota, 17 grudnia 2011
PRZED ŚWIĄTECZNIE
Dawno nie pisałam - nad czym ubolewam strasznie ;-(
Poprawię się po nowym roku obiecuję.
Choć to moje nie pisanie nie oznacza, że nie zaglądałam na inne blogi ;-) Samej ciężko było się zebrać i napisać choć kilka słów.
Pochwalę się tylko, że robótkowo trochę działałam i troszkę swoich prac postaram się pokazać.
Kolejna sprawa to odnalazłam w końcu w swoim mieście pasmanterię - zaopatrzenie marne więc moje zakupy odbywają się w internecie o 40% taniej :-))))) mimo kosztów przesyłki i tak opłaca się robić zakupy w sieci ;-)
Ostatnio zakupiłam np. włóczki o 50% tańsze niż w sklepie co uważam za ogromną przesadę ze strony pasmanterii chyba,aż tak dużej marży nie trzeba narzucać aby prowadzić biznes :-))))
Dostałam już dawno temu zamówienie od mojej przyjaciółki Kasi na komin - miał być ciepły, nie gryzący i miły w dotyku. Nadumałam się co do wełenki z jakiej zrobić owo cudo,aż wydumałam :-)))) postanowiłam, że poczynię to z Rozetti ALWAYS MAGIC - odcienie niebieskiego w sumie to przeplata się kilka wspaniałych kolorów co widać na gotowym wyrobie . Przy okazji zakupu na komin zakupiłam kilka innych "niezbędnych" mi rzeczy.
To tyle z tego co działo się w tym czasie milczenia - poza tym już spakowani czekamy na wyjazd na Święta :-)
Oczywiście jedzie ze mną moja tajemnicza mała torebka a w niej przyrządy do dłubania bo ja to po prostu kocham :-)))
Pozdrawiam
-----------------------------------------------------------------------
lamika88 - Dziekuję Ci bardzo :-)
Gosiu - zakupy marne choć i tak ciszę się z nich bardzo mocno - na zdjęciach nie ma pokazanych ilości zakupionych mateczków :-) Tęsknię za naszymi spotkaniami i ubolewam, że nie mogę już czerpać z Twojej pomocy osobiscie :-(
jolajka - cieszę się, że przesyłka dotarła i że moje prace spodosbały się - Frywolitka teraz przoduje u mnie zachwycam się nią sama na nowo. Magia to za wiele powiedziane ale wystarczy cierpliwośc i możesz zaczynać :-)
Pozdrawiam
Poprawię się po nowym roku obiecuję.
Choć to moje nie pisanie nie oznacza, że nie zaglądałam na inne blogi ;-) Samej ciężko było się zebrać i napisać choć kilka słów.
Pochwalę się tylko, że robótkowo trochę działałam i troszkę swoich prac postaram się pokazać.
Kolejna sprawa to odnalazłam w końcu w swoim mieście pasmanterię - zaopatrzenie marne więc moje zakupy odbywają się w internecie o 40% taniej :-))))) mimo kosztów przesyłki i tak opłaca się robić zakupy w sieci ;-)
Ostatnio zakupiłam np. włóczki o 50% tańsze niż w sklepie co uważam za ogromną przesadę ze strony pasmanterii chyba,aż tak dużej marży nie trzeba narzucać aby prowadzić biznes :-))))
Dostałam już dawno temu zamówienie od mojej przyjaciółki Kasi na komin - miał być ciepły, nie gryzący i miły w dotyku. Nadumałam się co do wełenki z jakiej zrobić owo cudo,aż wydumałam :-)))) postanowiłam, że poczynię to z Rozetti ALWAYS MAGIC - odcienie niebieskiego w sumie to przeplata się kilka wspaniałych kolorów co widać na gotowym wyrobie . Przy okazji zakupu na komin zakupiłam kilka innych "niezbędnych" mi rzeczy.
Z Rozetti wyczarowałam komin który robiłam pierwszy raz w życiu podobno taki właśnie miał być :-)
Powstawałam na drutach nr.7 robiłam prostym wzorem w niby ściągacz wprowadziłam łańcuszkową sznurówkę na końcach zaczepiłam chwosty. Oto on w czasie robótki i skończony złożony na pół w związku z tym, iż zostało mi wełenki dorobiłam Kasi czapę taką zwykłą prostą bo taką zażyczyła sobie :-)
Zdjęcia są marnej jakości ponieważ uszkodzony mam aparat - i muszę posiłkować się tym z telefonu :-(
Łapałam światło jak tylko się dało co widać na fotkach ponieważ robiłam zdjęcia na kolanach lub na podłodze.
Zdjęcia są marnej jakości ponieważ uszkodzony mam aparat - i muszę posiłkować się tym z telefonu :-(
Łapałam światło jak tylko się dało co widać na fotkach ponieważ robiłam zdjęcia na kolanach lub na podłodze.
Z Angory zrobiłam czapkę i szalik dla teściowej czapka także prosta szalki to prosty jednostronny prymitywny ażur ;-)
Teściowa podobno zachwycona a to ważniejsze od wszelkich pieniędzy świata :-))))
Z szarego kotka powstaje kamizelka dla Remka ale opornie mi idzie - zbyt szybko zmieniam koncepcję nad wzorem przodu ;-)
Pierwszy raz kupiłam kordonek Altin Bosak i jestem pozytywnie zaskoczona - zawsze słyszałam tylko- do frywolitek najlepsza jest Aida a tu miłe zaskoczenie.
Jak już zakupiłam kordonek to koniecznie trzeba było zakupić wzory frywolitkowych serwetek :-) tak więc też się stało zakupiłam a jakby inaczej :-) Ukazywały i ukazują się w "Moich Robótkach" zakupiłam więc kilka zaległych czasopism i nawet zaczęłam coś dłubać ze schematu samego Mistrza i wychodzi jak na razie :-))))
Miłą odskocznia od czółenek i drucików było też szydełko - wydłubałam z białego kordonka 2 serwetki Świąteczne dla teściowej prezentują się następująco:
Zdjęcia marne ale może opiszę drugą środek i brzeg wykonany jest złotą nitką wygląda mega ładnie i chyba sobie też taką zrobię :-) Mam nadzieję, że będą się podobały :-)
W między czasie powstawały też dzieła na wymiankę u Lucyny nie mogę jak na razie pochwalić się wykonanymi przedmiotami ale na bank pokażę to w następnym poście.
W między czasie powstawały też dzieła na wymiankę u Lucyny nie mogę jak na razie pochwalić się wykonanymi przedmiotami ale na bank pokażę to w następnym poście.
To tyle z tego co działo się w tym czasie milczenia - poza tym już spakowani czekamy na wyjazd na Święta :-)
Oczywiście jedzie ze mną moja tajemnicza mała torebka a w niej przyrządy do dłubania bo ja to po prostu kocham :-)))
Pozdrawiam
-----------------------------------------------------------------------
lamika88 - Dziekuję Ci bardzo :-)
Gosiu - zakupy marne choć i tak ciszę się z nich bardzo mocno - na zdjęciach nie ma pokazanych ilości zakupionych mateczków :-) Tęsknię za naszymi spotkaniami i ubolewam, że nie mogę już czerpać z Twojej pomocy osobiscie :-(
jolajka - cieszę się, że przesyłka dotarła i że moje prace spodosbały się - Frywolitka teraz przoduje u mnie zachwycam się nią sama na nowo. Magia to za wiele powiedziane ale wystarczy cierpliwośc i możesz zaczynać :-)
Pozdrawiam
poniedziałek, 7 listopada 2011
WYMIANKA U LUCYNY
Zapisałam się na wymiankę u Lucynki chyba z sentymentu do Elbląga ciągle mi za nim smutno, może nie za miastem samym w sobie ale za ludźmi, których tam poznałam.
Wszelkie Informacje dotyczące wymiany są dostępne na blogu Lucyny
Wszelkie Informacje dotyczące wymiany są dostępne na blogu Lucyny
Jestem już w nowym domu :-)
Długo mnie nie było :-)
Choć nie ukrywam, że za pośrednictwem WiFi i mojego magicznego telefonu nie zaglądałam na blogi :-) W końcu podłaczyliśmy się do normalnego stacjonarnego internetu i mogę dokładnie wszystko oglądać :-) a Wy przez ten czas nie siedziałyście bezczynnie w fotelach :-)
Ja jeszcze układam rzeczy po swojemu teraz - na początku było namiętne wyciąganie z kartonów wszystkiego co tam włożyłam jakaś kompletna bzdura :-)umęczona jestem tą przeprowadzką do granic możliwości dość mam dźwięku taśmy pakującej i foli stretch jakiś koszmar tylko 4 lata po ślubie a my zgromadziliśmy już tyle rzeczy.
Ciągle czegoś szukam wydaje mi się, że gdzieś to widziałam idę szukam w miejscu w którym to było w Elblągu a to wcale tam nie leży i zaczynam szukanie od nowa - złośliwość rzeczy martwych czy co ???
Remuś ciągle chodzi i mówi, że chce do swojego domku a ja nie wiem jak mam mu tłumaczyć, że to tu jest jego domek.
Robótkowo coś zaczynam działać ale za każdym razem jak wezmę coś do rąk to przypomina mi się, że jeszcze tego nie zrobiłam czy tamtego odkładam i idę coś robić z domowych spraw.
Myślę, że jeszcze z dwa tygodnie i zacznę już żyć normalnie o ile się da w nowym miejscu bez znajomych a najgorsze że nie wiem gdzie tu jest jakaś fajna pasmanteria :-(( jakaś tam po drodze na osiedle była ale bida w niej okropna. U Danusi w Elblągu ten towar można byłoby zmieścić w jednej ladzie i to niewielkich rozmiarów.
No trudno jak nie znajdę nic ciekawego to będę na telefonie wisiała i robiła zakupy u Danusi.
Pozdrawiam Was z Brodnicy - muszę nauczyć się tu żyć :-)
Choć nie ukrywam, że za pośrednictwem WiFi i mojego magicznego telefonu nie zaglądałam na blogi :-) W końcu podłaczyliśmy się do normalnego stacjonarnego internetu i mogę dokładnie wszystko oglądać :-) a Wy przez ten czas nie siedziałyście bezczynnie w fotelach :-)
Ja jeszcze układam rzeczy po swojemu teraz - na początku było namiętne wyciąganie z kartonów wszystkiego co tam włożyłam jakaś kompletna bzdura :-)umęczona jestem tą przeprowadzką do granic możliwości dość mam dźwięku taśmy pakującej i foli stretch jakiś koszmar tylko 4 lata po ślubie a my zgromadziliśmy już tyle rzeczy.
Ciągle czegoś szukam wydaje mi się, że gdzieś to widziałam idę szukam w miejscu w którym to było w Elblągu a to wcale tam nie leży i zaczynam szukanie od nowa - złośliwość rzeczy martwych czy co ???
Remuś ciągle chodzi i mówi, że chce do swojego domku a ja nie wiem jak mam mu tłumaczyć, że to tu jest jego domek.
Robótkowo coś zaczynam działać ale za każdym razem jak wezmę coś do rąk to przypomina mi się, że jeszcze tego nie zrobiłam czy tamtego odkładam i idę coś robić z domowych spraw.
Myślę, że jeszcze z dwa tygodnie i zacznę już żyć normalnie o ile się da w nowym miejscu bez znajomych a najgorsze że nie wiem gdzie tu jest jakaś fajna pasmanteria :-(( jakaś tam po drodze na osiedle była ale bida w niej okropna. U Danusi w Elblągu ten towar można byłoby zmieścić w jednej ladzie i to niewielkich rozmiarów.
No trudno jak nie znajdę nic ciekawego to będę na telefonie wisiała i robiła zakupy u Danusi.
Pozdrawiam Was z Brodnicy - muszę nauczyć się tu żyć :-)
wtorek, 11 października 2011
CANDY W ZAGRODZIE
CANDY W ZAGRODZIE
Ustawiłam się może los się uśmiechnie i jeszcze przed przeprowadzką uda mi się coś wygrać a na nowym miejscu będę miała niespodziankę na otarcie łez .
czwartek, 6 października 2011
Czas na zmiany w moim życiu !!!
Nie lubię się skarżyć na życie - bo po co i tak to nic nie da.
Od marca mój mąż żołnierz zawodowy pracuje w innym mieście a dokładnie w Brodnicy. Do tego czasu znosiłam to dzielnie ale teraz mam dość od września mam dość bycia samą z Remusiem i postanowiliśmy się przeprowadzić do niego aby rodzina była razem a nie tylko na weekendy.Już mam dość tego, że Remek całymi dniami na dzwonek do drzwi reaguje słowami "tatuś idzie"serce mi wtedy pęka i muszę mu kolejny raz tłumaczyć że to nie tatuś :-(((
Mamy już mieszkanie i myślę, że do końca miesiąca października będę już Brodniczanką :-)
Trochę mi smutno z tego powodu ponieważ poznałam tu tylu wspaniałych ludzi i muszę to wszystko zostawić ale trudni :-(((
Taki jest los rodzin wojskowych, że trzeba się przenosić aby być razem aby stanowić rodzinę na prawdę a nie tylko pozory rodziny.
Myślę, że następny post będzie już z Brodnicy bo nie mam czasu ani na dłubanie a poza tym przeraża mnie pakowanie :-(((
Do napisania
Pozdrawiam
-------------------------
Małgosiu - Teraz to tylko pisanie bloga mi pozostanie :-) i dłubanie nasze aby nie popaść w czarną rozpacz. Ale Twój blog i Twoje prace są dla mnie zawsze natchnieniem do pracy :-)
ela3s - Mimo, że nie mam auta przyjadę w sobotę do naszego sklepu :-) Muszę Was dziewczyny pożegnać i podziękować za wszelkie rady i nauki :-) przyjadę z Remusiem jak nie wózkiem to taxi na bank będę :-)
przekaż proszę info Gosi i p. Danusi :-)
Od marca mój mąż żołnierz zawodowy pracuje w innym mieście a dokładnie w Brodnicy. Do tego czasu znosiłam to dzielnie ale teraz mam dość od września mam dość bycia samą z Remusiem i postanowiliśmy się przeprowadzić do niego aby rodzina była razem a nie tylko na weekendy.Już mam dość tego, że Remek całymi dniami na dzwonek do drzwi reaguje słowami "tatuś idzie"serce mi wtedy pęka i muszę mu kolejny raz tłumaczyć że to nie tatuś :-(((
Mamy już mieszkanie i myślę, że do końca miesiąca października będę już Brodniczanką :-)
Trochę mi smutno z tego powodu ponieważ poznałam tu tylu wspaniałych ludzi i muszę to wszystko zostawić ale trudni :-(((
Taki jest los rodzin wojskowych, że trzeba się przenosić aby być razem aby stanowić rodzinę na prawdę a nie tylko pozory rodziny.
Myślę, że następny post będzie już z Brodnicy bo nie mam czasu ani na dłubanie a poza tym przeraża mnie pakowanie :-(((
Do napisania
Pozdrawiam
-------------------------
Małgosiu - Teraz to tylko pisanie bloga mi pozostanie :-) i dłubanie nasze aby nie popaść w czarną rozpacz. Ale Twój blog i Twoje prace są dla mnie zawsze natchnieniem do pracy :-)
ela3s - Mimo, że nie mam auta przyjadę w sobotę do naszego sklepu :-) Muszę Was dziewczyny pożegnać i podziękować za wszelkie rady i nauki :-) przyjadę z Remusiem jak nie wózkiem to taxi na bank będę :-)
przekaż proszę info Gosi i p. Danusi :-)
piątek, 30 września 2011
Babie Lato :-)
Jest pięknie za oknem gdy jest ono zamknięte ale gdy je otworze krew mnie jasna zalewa !!!
Przepraszam za wyrażenia ale tak jest - jakieś 200m w linii prostej od mojego domu jest złomowisko hałas z niego jest nie do zniesienia od 6 rano do 22 praca tam wrze a nas trafia powoli !!!
I uroki babiego lata i pogody z nim związanej mogę podziwiać tylko idąc z młodym na lotnisko aby dziecko nie słuchało tego hałasu.
Ale cóż tam nie wygramy z mega zgniatarka i dwiema koparami zatem siedzimy w domach i się psychicznie wykańczamy :-(((
Aby nie było, że złom tylko mi w głowie powstało kilka prac które chciałabym pokazać :-)
Na pierwszy ogień idzie serweta dla Cioci Danusi - praca z bardzo cienkiej nitki coś co kiedyś nazywało się kordem a teraz dorwałam jego cieńszą wersję dłubałam ją 2 tygodnie szydełkiem 1,00mm średnica gotowego zblokowanego "wyrobu" 80 cm schemat pochodzi z "Robótek Ręcznych" nr 9-10/2010
Zrobiłam także pierwszego Aniołka w tym sezonie - powędrował piętro wyżej u mnie w bloku :-)
Kasia jest nim zachwycona wstawiła go w witrynę i nie może się na niego napatrzeć :-)
Powstało tez kilka par kolczyków frywolitkowych - nie pokażę ich jednak za dużo ponieważ nie potrafię robić zdjęć frywolitkowych wyrobów :-(
Nie potrafię zrobić ostrych zdjęć meczę się i nic mi nie wychodzi - wraca mój mąż więc może on nauczy mnie robić ładne zdjęcia abym mogła się pochwalić. Tym czasem zrobiłam tylko 2 możliwe zdjęcia i je mogę pokazać choć efekt mnie denerwuje.
Kasia jest nim zachwycona wstawiła go w witrynę i nie może się na niego napatrzeć :-)
Nie potrafię zrobić ostrych zdjęć meczę się i nic mi nie wychodzi - wraca mój mąż więc może on nauczy mnie robić ładne zdjęcia abym mogła się pochwalić. Tym czasem zrobiłam tylko 2 możliwe zdjęcia i je mogę pokazać choć efekt mnie denerwuje.
Kolczyki już znalazły nabywców dziś udało mi się sprzedać 3 pary :-)
czwartek, 8 września 2011
MAM I JA :-)))))
Udało mi się skończyć mój summit :-)
Dzierganie szło opornie bo z tak cienkiej niteczki strasznie nie lubię dziergać - chyba na jakiś czas z takiej cienizny się wyleczyłam. Szal dziergałam zgodnie z poleceniem Małgosi na drutach 3,5 zużyłam cały zakupiony motek 100g ( w sumie mógłby być dłużysz ale cieszę się i z tego co mam ) pokazywanej juz kiedyś w innym poście wełenki zakupionej w Zagrodzie Lace Merino - kolor Dzikie winogrona :-)
Szal jest wspaniały jestem z siebie mega dumna - nie powinnam się, aż tak chwalić ale muszę bo jestem nim zachwycona. Swoją premierę chyba zagra na weselu mojej kuzynki w końcu będzie to już 17 września i może się przydać ;-)
Mam już chętną na taki szal ale już z grubszej wełenki najprawdopodobniej z kaszmiru.
Powiem szczerze, że mimo tego ciągłego obracania robótki na, który nie raz narzekałam robiło się całkiem przyjemnie. Ze schematu korzystałam tylko na samiutkim początku i przy zakończeniu jakoś samo się robiło :-)
Zatem podsumowując Summit już mam :-)
teraz zabieram się za frywolitkowe kolczyki bo są chętne na nie :-)
Dzierganie szło opornie bo z tak cienkiej niteczki strasznie nie lubię dziergać - chyba na jakiś czas z takiej cienizny się wyleczyłam. Szal dziergałam zgodnie z poleceniem Małgosi na drutach 3,5 zużyłam cały zakupiony motek 100g ( w sumie mógłby być dłużysz ale cieszę się i z tego co mam ) pokazywanej juz kiedyś w innym poście wełenki zakupionej w Zagrodzie Lace Merino - kolor Dzikie winogrona :-)
Szal jest wspaniały jestem z siebie mega dumna - nie powinnam się, aż tak chwalić ale muszę bo jestem nim zachwycona. Swoją premierę chyba zagra na weselu mojej kuzynki w końcu będzie to już 17 września i może się przydać ;-)
Mam już chętną na taki szal ale już z grubszej wełenki najprawdopodobniej z kaszmiru.
Powiem szczerze, że mimo tego ciągłego obracania robótki na, który nie raz narzekałam robiło się całkiem przyjemnie. Ze schematu korzystałam tylko na samiutkim początku i przy zakończeniu jakoś samo się robiło :-)
Zatem podsumowując Summit już mam :-)
teraz zabieram się za frywolitkowe kolczyki bo są chętne na nie :-)
A teraz zobaczcie co mi wyszło:
Małgosiu - z Twoich ust pochwała jest dla mnie zaszczytem :-)
Mam trochę zamieszania rodzinnego ale bardzo chcę wpaść do P. Danusi w sobotę specjalnie dla Ciebie w razie czego zabiorę mój szal - Pozdrawiam
Mam trochę zamieszania rodzinnego ale bardzo chcę wpaść do P. Danusi w sobotę specjalnie dla Ciebie w razie czego zabiorę mój szal - Pozdrawiam
poniedziałek, 22 sierpnia 2011
Broszki
Poznałam kolejną sąsiadkę z mojego blogu ( znam ich raptem 4 mimo, że mieszkam tu już 2 lata ) Kobieta bardzo fajna i bardzo miła - artystyczna dusza tylko w innej dziedzinie pięknie maluje ołówkiem i węglem.
Kocha wszystko co robione ręcznie a przede wszystkim kocha broszki - wiec tak na szybko zrobiłam jej 4 kwiaty na szydełku z samych resztek włoczek z mojego kuferka ;-)
Remuś nie bardzo chciał je oddawać - chodził wąchał nawet chciał podlewać :-)))
Nic szczególnego nie zrobiłam a sąsiadka była wniebowzięta :-)))
Kocha wszystko co robione ręcznie a przede wszystkim kocha broszki - wiec tak na szybko zrobiłam jej 4 kwiaty na szydełku z samych resztek włoczek z mojego kuferka ;-)
Remuś nie bardzo chciał je oddawać - chodził wąchał nawet chciał podlewać :-)))
Nic szczególnego nie zrobiłam a sąsiadka była wniebowzięta :-)))
sobota, 20 sierpnia 2011
wtorek, 16 sierpnia 2011
Zielono mi
Za oknem pogoda nie dopisuje pada, pada, pada ciągle pada ale aby nie było, że tak ciągle to udało mi się zrobić zdjęcie pięknej tęczy miedzy jedna a drugą chmurą :-)
Mój summit powoli idzie do przodu choć mam czasem dość tego obracania robótki ;-)
ale zobaczcie same efekty widać mam nadzieję.
ale zobaczcie same efekty widać mam nadzieję.
Jak widać w poprzednim wpisie było go znacznie mniej ;-)
Jak tak sobie robię i obracam ten mój szal to mam wrażenie, że go nigdy nie skończę tak marudnie się robi z tej cieniutkiej wełenki ;-S
Czasem dla oderwania zabierałam się za inne robótki aby od szala odpocząć w między czasie powstał kocyk dla maleństwa z wysp ;-) które w drodze jest ;-)
Jak tak sobie robię i obracam ten mój szal to mam wrażenie, że go nigdy nie skończę tak marudnie się robi z tej cieniutkiej wełenki ;-S
Czasem dla oderwania zabierałam się za inne robótki aby od szala odpocząć w między czasie powstał kocyk dla maleństwa z wysp ;-) które w drodze jest ;-)
W piątek udałam się też do mojej pasmanterii w Elblągu RUDEX i zakupiłam sobie wełenkę zieloną piękną mieszankę akrylu i moheru mam zamiar z niej zrobić cardigan nie wiem czy mi wyjdzie ale spróbować muszę ;-) kupiłam też białą Aidę i koraliki ;-) musiały być moje ;-)
ciężko było uchwycić kolor wełenki bo pogoda nie sprzyja robieniu zdjęć.
ciężko było uchwycić kolor wełenki bo pogoda nie sprzyja robieniu zdjęć.
Drugie zdjęcie chyba bardziej pokazuje właściwy kolor :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)































